Puff i uff, jedziemy do Kioto i Nary.

Ufff… Ostatnie dwa dni były bardzo intensywne. Podczas wyjazdu nie miałam ze sobą laptopa, stąd brak postów. 🙂 Choć i tak szczerze wątpię czy miałabym czas, żeby zamieścić cokolwiek na blogu. Dlatego w tym poście nie będę się za bardzo rozpisywać, ale zamieszczę dużo odnośników do miejsc, które mieliśmy okazje odwiedzić. Oczywiście, zdjęcia też będą. 😀

W niedzielę o 7.30 wyruszyliśmy do Kioto, jednej z dawnych stolic Japonii. Śniadanie zjedliśmy już w autokarze (stąd brak zdjęcia) i większość z nas przespała resztę podróży. 😀 Na miejscu byliśmy już o 10.

Pierwszym punktem programu była świątynia Yasaka Jinja, po której oprowadził nas absolwent naszego uniwersytetu, obecnie pracujący jako kapłan właśnie w tej świątyni. Więcej na temat Yasaka Jinja możecie przeczytać tutaj: http://www.yasaka-jinja.or.jp/en/.

Jednak nam dzięki znajomości opisanej powyżej udało się zajrzeć głębiej i znowu wpuszczeni zostaliśmy bliżej ołtarza. Ale, co zaskoczyło mnie chyba najbardziej, okazuje się, że miejsce, w którym człowiek znajduje się najbliżej czczonego bóstwa znajduje się nie w przedniej części świątyni. Zlokalizowane jest ono jakby za ołtarzem, całkiem z drugiej strony niż mogłoby się wydawać. Jest tak, ponieważ to w tylnej części człowieka i bóstwo oddziela tylko jedna ściana, z przodu natomiast barierę stanowią między innymi dary dla bóstwa, miejsce dla mnicha odprawiającego modły i inne elementy dekoracyjne i konstrukcyjne, których tył ołtarza jest pozbawiony.

W świątyni kupiłam też nowe omamori, czyli religijny talizman w wybranej intencji. Mój jest na enmusubi, czyli związek, relację, w tym przypadku na szczęśliwe małżeństwo. 😀

20170305_13182520170305_111111IMG_276320170305_111046IMG_2761

17200807_10211284598612914_2066534273_o

Po zwiedzaniu samej świątyni przyszedł czas na spacer do pogody należące do świątyni. 😀 Pięciopiętrowa pagoda między wąskimi uliczkami prezentuje się bardzo dostojnie.

Później dostaliśmy tak zwany czas wolny, który spędziłyśmy na szwendaniu się po dzielnicy Gion, gdzie wieczorami można spotkać gejsze i szkolące się do tego zawodu maiko. Widziałyśmy z Magdą jedną przebraną za maiko osobę, ale ponoć prawdziwe nie pojawiają się o tej porze. W dodatku nie zdążyłyśmy zrobić jej zdjęcia. Tak szybko weszła do jednej z herbaciarni. Na pocieszenie kupiłyśmy sobie limitowaną edycję kawy w starbucksie: o smaku kwitnącej wiśni, czyli sakury. Zakwitnie ona dopiero po naszym wyjeździe, pewnie za 2-3 tygodnie, ale sklepy już są pełne limitowanych produktów z jej przedstawieniami. 🙂

IMG_2774IMG_277520170305_112621

20170305_111557

Po takiej godzinnej przerwie udaliśmy się wszyscy razem do dawnego pałacu cesarskiego, opis można przeczytać tu: http://sankan.kunaicho.go.jp/english/guide/kyoto.html. Byłam tu już kiedyś, niecałe siedem lat temu, ale gdy przewodnikiem jest profesor Sano zwiedza się całkiem inaczej. 😀

Po tak długim dniu byliśmy już bardzo zmęczeni, ale mieliśmy okazję odpocząć w trakcie przejazdu do Nary, gdzie spędzaliśmy noc. Hotel był czysty i przytulny. W dodatku znajdował się niemal w samym centrum miasta, co wykorzystaliśmy namawiając naszych opiekunów na ucztę w restauracji schabu-shabu i późniejszą imprezę karaoke. Po śpiewaniu najwytrwalsi z nas poszli jeszcze na chwilę do najbliższego baru. 😀

20170305_18255320170305_18310820170305_18554320170305_19030420170305_19201420170305_19270720170305_194921

20170305_234939

Wróciliśmy do hotelu po pierwszej, ale przy naszym wypchanym po brzegi programie nie sposób zakosztować nocnego życia w Narze. W poniedziałek przed 9 musieliśmy się wymeldować i zmierzaliśmy do kolejnych atrakcji.

W Narze znów zaczęliśmy dzień od wizyty w świątyni. Tym razem była to Kasuga Taisha: http://www.kasugataisha.or.jp/about/index_en.html, po której znów oprowadzał nas zaprzyjaźniony z profesorami kapłan. Było to bardzo ciekawe i znów wprowadzeni byliśmy w wiele zakamarków, o których zwykły turysta nie ma nawet pojęcia. Musieliśmy jednak się często zatrzymywać ponieważ każdy chciał robić zdjęcia jelonków (jap. shika), których na terenach świątyni i w otaczającym ją parku jest pełno. Są one bowiem uważane tu za święte zwierzęta – ponoć to właśnie na jelonku przybył tu główny czczony w świątyni bóg Takemikazuchi.

20170306_091515IMG_2821IMG_2824IMG_2827

20170306_104942

IMG_2816IMG_2842

IMG_2856IMG_2861IMG_2846

IMG_2849

Po zwiedzaniu mieliśmy nasz ulubiony czas wolny. Ponieważ i ja i Magda byłyśmy obie w Narze po raz trzeci, postanowiłyśmy poświecić ten czas na znalezienie dobrego jedzenie. Udało się nam znaleźć restaurację serwującą udon, w której nie było żadnych turystów, co uznałyśmy za bardzo dobry znak. Jak się później okazało, w trakcie naszego jedzenia do restauracji ustawiła się kolejka kolejnych klientów. Jedzenie rzeczywiście było pyszne. 😀

20170306_11221320170306_120737

Później zaczęliśmy zbierać się do wyjazdu z Nary. Ostatnim przystankiem, już na obrzeżach miasta, była Asashiya, czyli wytwórnia pędzli o wieloletniej tradycji: http://www.akashiya-fude.co.jp/en/. I znów udało im się czymś nas zaskoczyć: przygotowana dla nas atrakcja polegała na wykonaniu ostatniego kroku w wytwarzaniu tradycyjnych pędzli do kaligrafii. Nie było to łatwe, ale zdecydowanie warte zachodu. Ogólnie polegało to na nałożeniu na całe włosie galaretowatej substancji (pewnie opartej na żelatynie) i ściąganiu jej nadmiaru i nadawaniu odpowiedniego kształtu końcówce pędzla za pomocą nitki. 😀 Są to odpowiednio kroki 12, 13 i 14 ze strony http://www.akashiya-fude.co.jp/040_process/.  Była to niezła zabawa, a końcowy efekt moich pędzli został nawet pochwalony przez prowadzącego zajęcia. 😀

20170306_13060020170306_130552

Po południu wróciliśmy do Ise. Podróż nie była długa i większość z nas znowu ją przespała. Na kolacje byliśmy już w akademiku, a później zajęliśmy się nadrabianiem zaległości w postach i w mediach społecznościowych. Musimy się też zając przygotowaniami do prezentacji, którą wygłosić mamy przedostatniego dnia… Chyba zaczynamy się tym trochę stresować. Ale jakoś to będzie. 🙂

17193682_10211284557931897_1353334012_o

Pozdrawiam z daleka! 😉

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s